Strona główna Sukcesy absolwentów / Opinie

PostHeaderIcon Opinie

"Spektakl introwertyczny", w którym zagrali absolwenci PSEiPT Pani Izabela Droszcz i Pan Michał Wiśniewski, a który wyreżyserowała Pani Anna Kamińska - tegoroczna dyplomantka Studium, otrzymał wyróżnienie na XVIII Konfrontacjach Amatorskiej Twórczości Artystycznej Regionu KATAR 2009. Zdjęcia ze spektaklu zamieszczone są wśród przedstawień dyplomowych z 2009 r.

 
Katar 2007
XVI Konfrontacje Amatorskiej Twórczości Artystycznej Regionu
Wyróżnienie dla spektaklu
"Od metryczki do metryczki"

występują: Edyta Płaskonka, Rafał Maliszewski; choreografia: Małgorzata Bąk; muzyka: Łukasz Kuśmierek; opieka artystyczna: Marta Zawadzka

Na Konfrontacjach Amatorskiej Twórczości Artystycznej Regionu w roku 2007 wyróżnienie przypadło spektaklowi tanecznemu "Od metryczki do metryczki" w choreografii Małgorzaty Bąk, Absolwentki Policealnego Studium Edukacji i Praktyk Teatralnych w Toruniu.

"Od metryczki do metryczki to jak sugeruje sam tytuł odtańczona opowieść o narodzinach, miłości i śmierci, o życiu człowieka, które niczym pętla zaczyna się i kończy w tym samym miejscu. Dwoje aktorów w pozycji embrionalnej na biało-czarnej scenie zaczyna tańczyć narodziny. Wykluwają się ze swych ciał, wyzwalając do najpierw prostych poruszeń, które odkrywają możliwości poszczególnych członków – rąk, nóg, głowy, potem zmysłów – wzroku, dotyku, smak. Ich ciała są najpierw całym ich światem, który z fascynacją penetrują. Ona zachwyca się wzrokiem, zasłanianiem i odkrywaniem świata, bawi się rękoma i w ich splotach odkrywa urok dotyku. On z radością odkrywa ruch, początkowo balansowanie ciała, które prowadzi do pierwszych kroków. Wchodzi w świat. Świadomość swoich ciał sprawia, że taniec postaci zaczyna przybierać coraz bardziej rozbudowane formy, rytm i tempo stają się znakiem emocji i temperamentów bohaterów. Początkowo skupieni na małej przestrzeni wokół osi swych ciał, teraz zaczynają penetrować przestrzeń wokół siebie. Z własnego ciała uwaga przenosi się na to, co na zewnątrz i na sposób istnienia ciała w tym zewnętrznym świecie. Taniec wprawia powietrze w ruch, istnienie staje się bardziej świadome. O ile najpierw widzieliśmy ciało, tak teraz w obrotach, krokach, układzie rąk i energii ciała widzimy już „ja” człowieka. Dochodzi do spotkania mężczyzny i kobiety. Pierwsze zetknięcie jest fascynacją dotyku kogoś innego, przepływu energii między różnymi ciałami, zbliżaniem się i oddalaniem. Miłość rodzi się tu subtelnie, w delikatnych zetknięciach rąk, muśnięciach, objęciach ciał. Jest tu i lęk pierwszych chwil spotkania, wzajemne przyciąganie, ucieczka i powrót do coraz bliższej osoby, radość bycia z drugim człowiekiem, miłosne uniesienia. Aktorzy tańczą wokół siebie, zataczają kręgi zacieśniające ich relacje. Osią, wokół której teraz się poruszają jest drugi człowiek. W obrotach, horyzontalnych i wertykalnych splotach ciał tworzą z dwojga jedną bryłę. Miłość jest kulminacją życia. W bieg życia wkrada się jednak śmierć. I tu zaczyna się być może najciekawsza część spektaklu. On zaczyna się potykać, jak gdyby energia życia uchodziła z jego ciała przez nogi, którymi tak się zachwycał w chwili narodzin. Ona go podpiera, dźwiga na sobie i sama słabnie. Rozpoczyna się dramat walki o życie pokazany w przejmującym dźwiganiu siebie nawzajem, jak gdyby wyrywaniu człowieka z władzy ziemi, która go przyciąga. Postaci podrywają się i opadają, kurcząc się coraz bardziej i powracając do początkowej, embrionalnej pozycji. W ciałach widać walkę życia i śmierci. Sytuację sceniczną dramatyzuje dodatkowo muzyka – pulsujący zmiennymi rytmami i mocnymi brzmieniami utwór zespołu Portishead. Śmierć jest bolesna, ale nie jest końcem ostatecznym, jest powrotem do początku.

Małgorzata Bąk stworzyła precyzyjne przedstawienie, w którym metaforyczna wizja ludzkiego życia sprawnie została przełożona na środki teatru tańca. Zwarta struktura spektaklu, prostota widoczna w czarno-białej scenografii, ciekawa kompozycja muzyczna w całym spektaklu – wszystko to złożyło się na partyturę, którą aktorzy nasycili życiem i przekształcili w poruszającą emocje teatralną przypowieść o ludzkim życiu."

                        Dr Marzenna Wiśniewska,

                        Dyrektor Literacki Teatru "Baj Pomorski" w Toruniu

 

Mirosława Kruczkiewicz, Szukanie formy

artykuł zamieszczony w Nowościach (26.03.2004)

Kto tu przychodzi? Niedawni licealiści i nauczyciele historii z wieloletnim stażem, studenci i młody farmaceuta, który zawsze chciał "dotknąć teatralnego warsztatu". Jedną z absolwenetek Studium jest na przykład siostra Danuta. Jak twierdzi, zawsze miała dwa powołania: teatralne i zakonne. Wybrała to drugie, ale teraz łączy oba, prowadząc zespół teatralny. Inna ubiegłoroczna słuchaczaka kontynuuje naukę w szkole teatralnej przy gdyńskim Teatrze Muzycznym.

Czwarty rok działa w Toruniu Policelane Studium Edukacji i Praktyk Tetaralnych. Powstało przy Teatrze Lalek "Zaczarowany Świat", który ponad pół wieku temu stworzyła Janina Awgulowa, a który przed likwidacją uratowała Emilia Betlejewska, przejmując na własność i - początkowo - dorabiając na jego utrzymanie pracą w szkole. Studium Praktyk Teatralnych Emilia Betlejewska wymyśliła jeżdżąc do Wilna, gdzie prowadzi zajęcia z lalkarstwa. "Dlaczego nie robię tego na własnym podwórku?" - pomyślała któregoś dnia. Teraz na pierwszym roku ma w Toruniu siedemnaście osób, a na drugim pięć. Naukę bowiem można zakończyć po dwóch semestrach, poprzestając na kursie teatralnym. Można też kontynuować, zdobywając zawód animatora kultury. Zajęcia prowadzą teatrolog z dokotoratem, dwoje aktorów "od Horzycy", aktorka lalkarka z Baja Pomorskiego, muzyk z Toruńskiej Orkiestry Kameralnej, plastycy i choreograf, wkrótce nauczać będzie profesor z akademii teatralnej.
- Koleżanka dała mi ulotkę Studium, którą gdzieś znalazła. I tak tu trafiłam - opowiada Małgorzata Piwowarczyk, jedna ze słuchaczek Studium. Małgorzata chce skończyć też pedagogikę i prowadzić dziecięce grupy tetaralne. Już zresztą próbuje swoich sił na tym polu. Zajmuje się jako wolonatriuszka kółkiem teatralnym w "Caritas" i grupą teatralną w kobiecym więzieniu w Grudziądzu.
- Z rozmów z naszymi słuchaczami wynika,że trafiają tutaj głównie ci, którzy chcą poszerzyć umiejętności prowadzenia zespołów amatorskich albo po prostu rozwinąć swoje talenty - potwierdza Emilia Betlejewska. Pani Emilia często zasiada w jury przeglądów teatrów szkolnych. Wtedy wielką radość sprawia jej oglądanie spektakli przygotowanych przez absolwentów Studium.
- Cieszę się, gdy wyróżniają się wyczuciem teatralnej formy - przyznaje. - Przeraża mnie powdszechna opinia, że teatr uprawiać może każdy. Bo naprawdę nie wystarczy wziąć tekst i kazać uczniom go wyrecytować w jakichś kostiumach i dekoracjach. To krzywdzenie dzieci. Wierzę, że nasza szkoła choć trochę przyczyni się do uświadomienia, czym teatr jest, ile wymaga wiedzy i wysiłku...